środa, 21 marca 2012

Coś optymistycznego!


Czasami czuję się jak werbel, na którym życie wygrywa rytm. Czasami aż głowa mi od tego rytmu pęka, tym bardziej, że nie jest zgodny ze mną, z moimi odczuciami. Innym razem jestem jak śmieć niesiony przez wiatr. Rzucany pod nogi przypadkowym przechodniom i ze złością wymiatany jak najdalej. Bywa też, że czuję się jakbym zszedł z gigantycznej karuzeli. Wszystko w mojej głowie wiruje i nie sposób skupić myśli na tym co najważniejsze… No właśnie! Co jest najważniejsze? Lojalność? Uczciwość? Wiara we własne ideały? A może niezależnie od metod, dążenie do celu, do zwycięstwa? Droga „po trupach” ale wprost na podium? Zawsze uczono mnie, że trzeba być uczciwym i szczerym. Nie ranić innych. Szanować ich przekonania. Myślałem, że taki właśnie jest świat. Dobry, wyrozumiały, wspaniałomyślny. Że nagradza dobro a karze zło. O naiwności!


Ale dziś chcę napisać coś optymistycznego. Coś co podniesie na duchu. Doda otuchy. Bo wiem, że jestem szczęściarzem. Chodzę na własnych nogach i mam parę sprawnych rąk. Widzę kolory, słońce i nadchodzącą wiosnę. Czuję zapach jaki niesie wiatr. Słyszę muzykę i ptaki. Mam wokół siebie cudownych ludzi. Dwóch wspaniałych synów, kochającą kobietę, rodzinę, przyjaciół. I mam dar słów, bym mógł tym wszystkim dzielić się z innymi… 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że zechcieliście podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami.