poniedziałek, 6 lutego 2012

Bezradność...


                  Nie ma nic gorszego niż bezradność. Niemożność zrobienia czegokolwiek by zmienić stan rzeczy. Brak sposobów na porozumienie. Niechęć tej drugiej osoby do rozmowy. Z góry przyjęte przez nią założenia, zasłaniające wszystko inne. I nic co powiesz nie jest istotne. Nic co zrobisz nie zmieni sytuacji. A potem nadchodzi zwątpienie. To z ostatniego mojego postu. Przemożne, druzgocące i niweczące pozytywne myśli. A co potem? Nie chce mi się myśleć. Przecież to i tak nic nie zmieni. NIC!!! A może? Nadzieja!!! I w uszach dźwięczy cudowny duet Kate Bush i Pitera Gabriela - Don’t give up:



„Na tej dumnej ziemi wyrośliśmy mocni
Byliśmy upragnieni od samego początku
Nauczono mnie walczyć, nauczono wygrywać
Nigdy nie myślałem, że mogę zawalić

Nie zostało żadnej woli walki, jak mi się zdaje
Jestem człowiekiem, którego opuściły wszystkie marzenia
Zmieniłem twarz, zmieniłem swoje imię
Ale nikt cię nie chce, gdy przegrywasz

Nie poddawaj się
Bo masz przyjaciół
Nie poddawaj się
Jeszcze cię nie pokonano
Nie poddawaj się
Wiem, że możesz to naprawić

Chociaż widziałem to wszędzie wokół
Nigdy nie sądziłem, że mogłoby mnie dotknąć
Myślałem, że w razie czego będziemy ostatni
W tak dziwny sposób sprawy się zmieniają...”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że zechcieliście podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami.