wtorek, 12 czerwca 2012

Uśmiechając się do lustra...



To co poniżej przeczytacie, jest autentyczną historią z mego życia.
Ten wpis dedykuję owej postaci, którą opiszę. A także wszystkim  wspaniałym, spotykanym na co dzień ludziom, najbliższym i tym nieznajomym, którzy sprawiają, że się uśmiecham i wierzę, że jutro będzie lepsze od dzisiejszego dnia.



Pewnego razu spotkałem na swojej drodze człowieka. Był to staruszek. Jego twarz pokryta zmarszczkami, wskazywała jak wiele czasu upłynęło od jego narodzin. Rzadkie siwe włosy elegancko przystrzyżone i uczesane, pogłębiały ten efekt. Miał na sobie garnitur starszy ode mnie, starannie wyprasowaną koszulę i krawat, które nie pasowały do dzisiejszych kanonów mody. Mimo to jego twarz była rozpromieniona. Oczy świeciły jasnym blaskiem i sprawiały wrażenie jakby należały do kogoś o wiele lat młodszego.
- Czy pan jest ostatni? – zapytał.
- Tak. – odrzekłem zgodnie z prawdą, bo za mną w kolejce nikogo już nie było.
- Teraz ja będę za panem. – odparł z uśmiechem.
Mnie jednak nie było do śmiechu. Smutek panoszył się w moich myślach, a głowa pękała od problemów. Ów staruszek, nie wiedzieć czemu, przyglądał mi się przez chwilę badawczo, a potem przemówił serdecznie, jak do dawno nie widzianego przyjaciela.
- Widzę, że opanował pana smutek. Czy wie pan  ile mam lat?
Zastanawiałem się przez chwilę i pewien swojej oceny powiedziałem:
- Siedemdziesiąt może siedemdziesiąt dwa!
Nieznajomy zachichotał  i odrzekł:
- Pomylił się  pan. Mam dokładnie 93 lata! – a jego twarz rozpromieniła się jeszcze bardziej. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem. Pomyślałem, że może się pomylił, ale zapytany potwierdził swój wiek. Moje zaskoczenie rozśmieszyło go tylko. A radość bijąca z jego postaci ogarniała mnie jak słoneczne ciepło w upalny, letni dzień.
- Wie pan jak to się stało, że tak długo żyję? – zapytał.
- Nie mam pojęcia! – odpowiedziałem znów zaskoczony jego pytaniem.
- Pielęgnuję w sobie radość. Uśmiecham się do mijanych ludzi. Nawet gdy przechodzę koło lustra uśmiecham się do swojego odbicia, a ono odpłaca mi tym samym. Gdy coś mnie boli, wyobrażam sobie różne śmieszne historie. A gdy czuję, że zbliża się melancholia wspominam najweselsze i najpiękniejsze chwile mojego życia. I wie pan, nawet podczas choroby, wbrew wszystkiemu śmieję się z byle drobiazgu.  Bo musi pan wiedzieć, że choroba i pech boją się radości i śmiechu, więc omijają mnie z daleka. Dlatego zawsze proszę się uśmiechać. Cieszyć najmniejszymi drobiazgami. I nawet w smutnych chwilach myśleć radośnie.
Jego słowa zagnieździły się w moich myślach. Utkwiły głęboko w głowie. I choć nigdy więcej nie spotkałem tego wyjątkowego człowieka, to w trudnych chwilach wspominam go i łatwiej mi wtedy znieść przeciwności.  

8 komentarzy:

  1. najwspanialszy wpis jaki czytałam, na Twoim blogu ! czytając to, poczułam dziwne uczucie... niespotykane. chęć uśmiechania się, przytulania nieznajomych. chce żeby emanowała ze mnie radość ;) chce żyć 93 lata a nawet dłużej :) !
    dziękuje za ten wpis ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz jest dopełnieniem mojego wpisu. Żyj i uśmiechaj się. Obdarowywuj radością ludzi, a ze wszystko co robimy wraca do nas po trzykroć, ogrom radości zawsze będzie Ci towarzyszyć.

      Usuń
  2. Jak tylko ujrzałam zdjęcie to się roześmiałam w głos :)) Ubawiło mnie niesamowicie :)) Jest kapitalne!!! Od razu człowiekowi lepiej! Opowieść jest przepełniona magią optymizmu i wiarą w dobre myślenie! Fantastyczny przekaz na lepsze dziś i jutro!! Stanowczo takie pokrzepiające i podnoszące opowieści lubię czytać najbardziej! I już nie mogę się doczekać na kolejny Twój wpis z serii Optymistycznej, do której z całą pewnością należy 'Spotkanie we mgle'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Agkuś. Uwielbiam Twój uśmiech. Sprawiasz, że chcę być radosny i dzielić się tą radością z Wszechświatem. Dziękuję.

      Usuń
  3. Wspaniały wpis. Czyta się z uśmiechem na ustach :)
    Jest w nim tyle prawdy...
    A tak na marginesie, to faktycznie, tak mało jest uśmiechu i radości w naszym życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Margaret bo o ten uśmiech właśnie chodzi. Wszyscy bardzo go potrzebujemy, bo czasem trudno nam samym się uśmiechnąć...

      Usuń
  4. ...piękny tekst..bardzo..teraz Twoje słowa ..."zagnieździły się w mojej głowie"...Wystarczy dobre słowo i uśmiech serdeczny..i życie nabiera rumieńców...Tak niewiele...ale chyba żądam za wiele...Serdeczności posyłam...))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żądasz zbyt wiele. To my ludzie zbyt mało sobie nawzajem dajemy dobrych sygnałów. Nie szanujemy i ściągamy w dół. Mówi się, że to taka polska mentalność. Ja tego fragmentu polskości zatem się wyrzekam...

      Usuń

Dziękuję, że zechcieliście podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami.