poniedziałek, 3 grudnia 2012

Coś w co można wierzyć...


Wpatrując się w ciemność nad moją głową analizowałem świat, który mnie otacza i sytuacje w jakich się znalazłem. Właściwie gdy sen zaczął zachłannie pochłaniać cząstkę po cząstce mojego jestestwa, zrozumiałem jedną rzecz, a następnie jak piorun uderzyło mnie zrozumienie kolejnej rzeczy. W związku z tym mam dla Was dwie informacje. Dobrą i złą. Żeby nie pozostawiać niesmaku tą złą rzucę na pierwszy ogień. Otóż jak już wszyscy wiemy, choć nie każdy świadomie się do tego przyznaje:

SPRAWIEDLIWOŚĆ NIE ISTNIEJE!!!

            Już słyszę ten pusty śmiech, który rodzi się w gardłach wielu z Was. „Też odkrycie!” – pomyślicie. I macie rację. Nic nowego. Ale druga myśl zaskoczyła nawet mnie. Aż dziw bierze, że wcześniej nie odnalazłem jej w swojej głowie. Ale już dłużej nie będę torturował Was oczekiwaniem…

NIESPRAWIEDLIWOŚĆ również NIE ISTNIEJE!!!

            Czyż to nie ułatwia nam teraz życia? Już nikt wobec nas nie będzie niesprawiedliwy,  gdyż sprawiedliwości nie ma!

A teraz pozostawiam Wam  „Carte blanche”, byście wszystko mogli naszkicować od nowa. Powodzenia!!!




Jeżeli chcesz posłuchać kliknij w tytuł poniżej!

Wszyscy wokół spieszą się
Usiłując dotrzymać kroku
Jakiejś cząstce myśli
Bez przerwy
A ktoś rozgląda się wokół
Usiłując odnaleźć
Coś, w co można uwierzyć
W co można uwierzyć
Wszystko, co obiecywano
To same kłamstwa…

Cóż, to jest coś.
Och, coś, w co można uwierzyć!
Wiesz, że to coś…

W każdej najmniejszej chwili
Masz szansę, by wygrać
Gdy odwrócą się karty
Lecz może być trudno
Mogłaby nas oszołomić ta karuzela
Jednak staram się odnaleźć
Coś, w co można uwierzyć
W co można uwierzyć
Wszystko, co obiecywano
Wiesz, że zawsze kłamano…

Cóż, to jest coś
Och, coś, w co można uwierzyć
Wiesz, że to coś

Byłam pełna chęci i silna całą sobą
W czasie zamieci
W morzu złamanych serc
Gdzie idzie się na kompromis
Nie ulegnę obietnicom
Dopóki nie odnajdę czegoś, w co można uwierzyć
W co można uwierzyć

Cóż, to jest coś
Och, coś, w co można uwierzyć
Wiesz, że to coś...


Clannad & Bruce Hornsby,
 1987 Los Angeles



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że zechcieliście podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami.